Półtorak 1652 - Wilno

Tekst znajduje się w "Monetach półtoragroszowych czasów Jana Kazimierza" 
autorstwa Adam Górecki i Adrian Kisiel.

Jako, że książka rozeszła się bardzo szybko a nakład był mocno ograniczony (100 sztuk) Adrian zdecydował się umieścić tekst odnośnie fałszerstwa pro publico bono. Za co bardzo dziękujemy.

  

Warto ponownie odnieść się do monety z „60” wpisanym w jabłko i nieprawidłową cyfrą 6, a przede wszystkim warto przedstawić dokładne zestawienie najważniejszych, charakterystycznych dla tego typu fałszerstwa szczegółów, dzięki którym szybko je zdemaskujemy. Z fałszerstwami na szkodę kolekcjonera, czyli ze współczesnymi wyrobami monetopodobnymi jest trochę jak z półtorakami hetmańskimi. Trzeba umieć je rozpoznawać. A fałszerstwo o którym mowa do rozpoznania jest dość trudne, świadczyć o tym może chociażby jego obecność na One Bid.

To konkretne fałszerstwo jest mi znane od kilku dobrych lat, na przestrzeni czasu udało mi się zebrać materiał zdjęciowy z trzech egzemplarzy. Najstarsze mi znane pochodzi z kolekcji prywatnej, kolejne trafiłem na znanym, zagranicznym portalu aukcyjnym, trzecia sztuka wyszła na One Bid, wystawiona przez pewien dom aukcyjny.

Po uznaniu monety za współczesne fałszerstwo, standardową procedurą jest analiza komputerowa przy pomocy programów graficznych. Metoda nie tylko pomaga w stu procentach potwierdzić, bądź zaprzeczyć słuszności postawionej hipotezy, ale też pozwala określić, którą oryginalną monetę fałszerz skopiował. Pisząc to mam na myśli konkretną parę stempli, wziętą za wzór do stworzenia matrycy/formy przy pomocy której potem powstają falsyfikaty. Znaleźć można liczne artykuły na temat „odlewów”, czyli fałszywek odlanych idealnie na wzór danej monety. Znaczy to tyle, że fałszerz przy pomocy oryginalnej monety tworzy formę do odlewu, omawiane fałszerstwo półtoraka litewskiego odlewem nie jest. Jak więc powstało? Z metodą przy pomocy której sfałszowano półtoraka litewskiego 1652 zetknąłem się podczas analizy i opisania fałszerstwa półtoraka 1666 w formie z aniołem, oraz w formie z tradycyjnym awersem z tarczą pięciopolową. Robocza nazwa tej metody to „kalka”. Fałszerz tworzy własną parę stempli, ściśle trzyma się przy tym wzoru wziętego z oryginalnej monety, lub z awersu jednej, i rewersu drugiej monety tego samego typu. Przy obecnym postępie techniki, jest wysoce prawdopodobnym, że do stworzenia stempla wystarczą dobrej jakości zdjęcia danej monety.

Przejdźmy do porównania monety fałszywej z oryginalną.  Poniższa grafika ukazuje wszystkie znane mi fałszerstwa.

 

Od lewej. Moneta z kolekcji prywatnej fot. Kamil Pietrzyk, fot. portal aukcyjny Violity, fot. portal aukcyjny One Bid.

 

Powyższe fałszywki zostały wybite tą samą parą stempli, co jest dość powszechnym zjawiskiem jeśli chodzi o podróbki. Na każdej z nich nieco inny fragment jest mniej lub bardziej widoczny, podczas porównania z oryginalnymi monetami dostęp do licznych zdjęć monet fałszywych zawsze ma duże znaczenie .

Nie dotarłem do oryginalnej monety, która miała by dokładnie takie połączenie awersu z rewersem. Za to znalazłem dwie oryginalne monety, z których zaczerpnięto odpowiednio z pierwszej awers a z drugiej rewers przy tworzeniu stempli falsyfikatu. A oto one.

 

 Od lewej. Fot. WCN, fot. Numisbalt.

 Moneta po lewej zawiera awers, zaś moneta po prawej rewers, przekalkowane na potrzeby fałszerstwa. Przyjrzyjmy się poszczególnym elementom i wskażmy różnice.

Porównanie krzyża w jabłku królewskim

Z lewej strony wycinek falsyfikat, z prawej strony wycinek oryginał.

 

Co najbardziej rzuca się w oczy, to jabłko królewskie a konkretnie krzyż. W centralnej jego części znajduje się rozeta, która w oryginale prezentuje się jako zgrabny „kwiatek”, fałszerz idąc mocno na skróty zastąpił rozetkę czterema kropkami.

W miejscu łączenia krzyża z kulą (dzielenie krzyża) znajduje się poprzeczka. Na monetach oryginalnych rytownik postarał się, aby mimo swej prostoty nawet ona wyglądała zgrabnie. Podczas gdy na fałszerstwie wyżej wymieniona poprzeczka jest jednolitą, grubą linią. To już kolejne uproszczenie względem oryginału i kolejna mocno rozpoznawalna różnica.

Trzon, oraz wypełnienie krzyża. Co do trzonu, sytuacja ma się podobnie jak w przypadku poprzeczki. Zamiast podwójnej, zgrabnej linii, fałszerz postanowił przyśpieszyć żmudny proces i zastąpił wszystko grubymi, bardzo prymitywnymi liniami. Wypełnienie krzyża – patrząc na monetę oryginalną – składa się z linii przerywanej, w skład której wchodzą małe prostokąty i niekiedy kropeczki. W przypadku fałszerstwa użyto znanych z rozety grubych kropek, miejscami zdeformowanych na kształt rąbu.

Porównanie liczby „60” wpisanej w jabłko królewskie

 

 Fragment wycięty z oryginalnej monety.

Sprawa ma się dość jasno, stanowiąc kolejny rozpoznawalny szczegół. Oryginalne monety siedemnastowieczne na etapie produkcji stempli, często wymagały – według subiektywnej oceny rytownika – licznych poprawek na stemplu. Taką podstawową poprawką mogło być nabicie tej samej puncy pod innym kątem, nieco wyżej lub niżej, czy tej bardziej w lewo lub w prawo od pierwotnie nabitego wyobrażenia. Poza świadomą poprawką trzeba brać pod uwagę błędy przy nabijaniu. Rytownik nabijając wyobrażenia na stemplu mógł nieświadomie przesunąć puncę w trakcie, ewentualnie starać się poprawić niewystarczająco głęboko nabity element.  Daje to widoczne efekty na wybitych monetach, a są to właśnie pozostałości po poprzednio nabitym, skorygowanym elemencie, nie należy mylić z przebitkami bo nie o tym tu mowa. Na wyżej pokazanym materiale zdjęciowym, są to cyfry „6” oraz „0”, z widocznymi resztkami po ewentualnej korekcie/dobiciu, zaznaczone strzałkami.

Sprawa ma się inaczej w przypadku fałszerstwa.

  

Fragment wycięty z fałszerstwa.

 

Wyobrażenie co prawda zachowało poniekąd charakterystyczny dla oryginału kształt cyfr, lecz zostało topornie wycięte, jedynie na jego wzór.

 

Porównanie napisu otokowego.

 

Napis otokowy jest tym elementem, na który każdy kolekcjoner, mniej lub więcej, ale jednak zwraca dużą uwagę, dzięki czemu może określić z jaką odmianą danego półtoraka ma do czynienia. Fałszerz zadbał o szczegóły.

 

Na górze wycinek moneta oryginalna, na dole wycinek falsyfikat.

 

Przy porównaniu napisu otokowego  posłużę się jedynie samym wyrazem „MONETA”. A to z uwagi na kilka charakterystycznych detali, zawartych w tym konkretnym słowie.

W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na sposób, w jaki zostały nabite poszczególne litery. Rozmiar pierwszych trzech liter ”MON” jest różny względem siebie, można powiedzieć, że nabito je z zachowaniem tendencji wzrostowej. Ostatnie trzy litery zostały nabite już we właściwej proporcji. Identycznie ma się sprawa w przypadku fałszerstwa. Rozmiar poszczególnych liter, ich miejscami specyficzny kształt jak w przypadki litery „N” zostały dość dobrze odwzorowane, a jedynie litera „T” zauważalnie odbiega od oryginału. Ponadto, fałszerstwo zdradzają grube linie oraz brak ostrości bicia.

 

Porównanie koron nad tarczą pięciopolową


Na górze korona moneta oryginalna, na dole korona falsyfikat.

 

Korona to kolejny element ukazujący znaczne uproszczenia falsyfikatu względem oryginału. Strzałkami zaznaczyłem tylko dwa z wielu elementów, które uległy uproszczeniu. Można zauważyć, że niektóre części korony zostały zastąpione zwykłymi, dużymi kropkami. Perełkowy sznur, oryginalnie znajdujący się w podstawie korony, zastąpiony został rzędem dużych kropek, postawionych w dużym odstępie od siebie. Widocznie dla fałszerza był to szczyt jego możliwości.

Porównanych zostało zaledwie kilka szczegółów, zostały wskazane różnice, i choć można by przytoczyć więcej porównań, to już na podstawie tych wyżej zaprezentowanych można jasno i z całą stanowczością wskazać konkretne fałszerstwo na szkodę kolekcjonera.

 


 

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Grosze praskie

Talar 1685 - Gdańsk (KOPIA PTN)

Szóstak 1601 - Malbork - Zygmunt III Waza